TYTUŁ:NIE JESTEM POTWOREM
AUTOR:CARME CHAPARRO
WYDAWNICTWO:MUZA
WYDANIE:WARSZAWA 2019
LICZBA STRON:382
Ostatnio często w moje ręce wpadają książki debiutantów.Nie jestem potworem to pierwsza powieść hiszpańskiej dziennikarki i prezenterki Carme Chaparro.Niepokojąca okładka od razu przyciąga czytelnika.Za jej sprawą nasuwa się przypuszczenie,że będziemy mieli do czynienia z thrillerem.I to przypuszczenie sprawdza się już od pierwszej strony.Jaki koszmar kryje ta opowieść i jak autorka poradziła sobie z popularnym ostatnio thrillerem? Zapraszam na recenzję.
Jednym z najgorszych lęków dla każdej matki jest lęk o dziecko.Od momentu ujrzenia na świecie małego szkraba rodzicielkom już do końca dni ,jak zakładam ,towarzyszy obawa o swoją pociechę.Pierwszy katar,pierwsza gorączka budzą w nich panikę a co dopiero,gdy mamy do czynienia ze zniknięciem kilkuletniego malca?Na samą myśl o tym przechodzą mnie ciarki.Stres,jaki musi towarzyszyć temu zdarzeniu jest z pewnością niemożliwy do zrozumienia dla osób,które nie były w takiej sytuacji.
Temat zaginięcia małych dzieci,kilkuletnich chłopców bierze na warsztat hiszpańska pisarka Carmen Chaparro.W centrum handlowym znika niespodziewanie chłopiec.Matka zostawia go na moment przed jedną z wystaw sklepowych i zajmuje się wymianą esemesów z byłym mężem.Po dłuższej chwili zauważa,że syna nie ma.Krótko po tym wśród ludzi wybucha panika.Dwa lata wcześniej w niemal identycznych okolicznościach zaginął inny czteroletni chłopiec Nicolas.Policja nie była w stanie do tej pory rozwiązać tej zagadki.Kim jest tajemniczy porywacz główkuje nadinspektor Ana.Sprawa porwań dzieci spędza jej sen z powiek.Okazuje się jednak,że to jeszcze nie koniec.W przeciągu kilku dni znika kolejny chłopiec.Tym razem sprawa niemal osobiście dotyczy nadinspektor Any.Tym dzieckiem jest syn jej bliskiej koleżanki.Czy możliwe jest,że porywacz upodobał sobie ją ze względu na pracę reporterki angażującej się w przekazywanie informacji o śledztwie do wiadomości publicznej?
Autorka na początku trzyma tempo akcji.Czytelnik od razu jest zaangażowany w sprawę śledztwa.Dynamicznie rozwijające się wydarzenia rozpalają naszą ciekawość ,ale tylko do pewnego momentu.Jakie było moje zdziwienie,gdy po kilkudziesięciu stronach dobrze zapowiadającej się historii,straciłam ochotę na ciąg dalszy.W momencie,gdy wypadałoby zająć się tropami śledztwa,ich analizą i ewentualnymi drogami rozwiązań Carme Chaparro zwalnia rytm i zajmuje się kolejno postaciami Any i jej koleżanki reporterki Ines.Liczne retrospekcje,dygresje z pewnością przybliżają nam obie bohaterki,ale w moim przekonaniu są przydługie,nużące i w kilku miejscach zbędne.Czytelnik traci trochę kontakt z atrakcyjnymi zdarzeniami na rzecz skądinąd smętnych powrotów do przeszłości i rozwlekłych wynurzeń.To myślę największy minus tej pozycji.Bieg akcji zwalnia niemal do momentu zerowego.Na szczęście zmienia się to w końcowej fazie fabuły,która znowu staje się ciekawa i co najważniejsze zaskakująca.Największym jej plusem jest zakończenie.Absolutnie nieprzewidywalne i wręcz szokujące powoduje,że dopiero teraz cała historia nabiera kolorytu i zupełnie zmienia swój sens.
Niech więc was nie zmyli fabuła.Mimo,że sprawa dotyczy zaginięcia dzieci,autorka przekazuje nam w tej zawikłanej opowieści obrzydliwą wręcz prawdę o naturze ludzkiej.Ile jesteśmy w stanie zrobić dla zrealizowania własnych ,wymyślnych ,czasem absurdalnych celów?Jak bardzo wizja złotego garnka na końcu tęczy jest w stanie wymazać koszmarne kroki na drodze do pierwszego miejsca? I najgorsze: A co jeśli dalej uważamy,że cel uświęca środki?
Mimo kilku potknięć autorki,na które ostatecznie można przymknąć oko,uważam ten debiut za całkiem udany.Zamysł fabuły w końcowej ocenie mylący czytelnika zasługuje na gratulacje.To nie jest książka o zaginięciach dzieci,to nie jest książka o rozpaczy matek,to nie jest książka o skomplikowanym śledztwie.O czym jest ta książka -spytacie? Na to pytanie nie mogę wam odpowiedzieć nie zdradzając za wiele.
Chętnie poznam wasze spostrzeżenia o tej książce,jeśli już ją czytaliście.Jeśli nie ,zachęcam do lektury.
Pozdrawiam Małgosia.
Recenzja powstała dzięki możliwości współpracy z WYDAWNICTWEM MUZA
AUTOR:CARME CHAPARRO
WYDAWNICTWO:MUZA
WYDANIE:WARSZAWA 2019
LICZBA STRON:382
Ostatnio często w moje ręce wpadają książki debiutantów.Nie jestem potworem to pierwsza powieść hiszpańskiej dziennikarki i prezenterki Carme Chaparro.Niepokojąca okładka od razu przyciąga czytelnika.Za jej sprawą nasuwa się przypuszczenie,że będziemy mieli do czynienia z thrillerem.I to przypuszczenie sprawdza się już od pierwszej strony.Jaki koszmar kryje ta opowieść i jak autorka poradziła sobie z popularnym ostatnio thrillerem? Zapraszam na recenzję.
Jednym z najgorszych lęków dla każdej matki jest lęk o dziecko.Od momentu ujrzenia na świecie małego szkraba rodzicielkom już do końca dni ,jak zakładam ,towarzyszy obawa o swoją pociechę.Pierwszy katar,pierwsza gorączka budzą w nich panikę a co dopiero,gdy mamy do czynienia ze zniknięciem kilkuletniego malca?Na samą myśl o tym przechodzą mnie ciarki.Stres,jaki musi towarzyszyć temu zdarzeniu jest z pewnością niemożliwy do zrozumienia dla osób,które nie były w takiej sytuacji.
Temat zaginięcia małych dzieci,kilkuletnich chłopców bierze na warsztat hiszpańska pisarka Carmen Chaparro.W centrum handlowym znika niespodziewanie chłopiec.Matka zostawia go na moment przed jedną z wystaw sklepowych i zajmuje się wymianą esemesów z byłym mężem.Po dłuższej chwili zauważa,że syna nie ma.Krótko po tym wśród ludzi wybucha panika.Dwa lata wcześniej w niemal identycznych okolicznościach zaginął inny czteroletni chłopiec Nicolas.Policja nie była w stanie do tej pory rozwiązać tej zagadki.Kim jest tajemniczy porywacz główkuje nadinspektor Ana.Sprawa porwań dzieci spędza jej sen z powiek.Okazuje się jednak,że to jeszcze nie koniec.W przeciągu kilku dni znika kolejny chłopiec.Tym razem sprawa niemal osobiście dotyczy nadinspektor Any.Tym dzieckiem jest syn jej bliskiej koleżanki.Czy możliwe jest,że porywacz upodobał sobie ją ze względu na pracę reporterki angażującej się w przekazywanie informacji o śledztwie do wiadomości publicznej?
Autorka na początku trzyma tempo akcji.Czytelnik od razu jest zaangażowany w sprawę śledztwa.Dynamicznie rozwijające się wydarzenia rozpalają naszą ciekawość ,ale tylko do pewnego momentu.Jakie było moje zdziwienie,gdy po kilkudziesięciu stronach dobrze zapowiadającej się historii,straciłam ochotę na ciąg dalszy.W momencie,gdy wypadałoby zająć się tropami śledztwa,ich analizą i ewentualnymi drogami rozwiązań Carme Chaparro zwalnia rytm i zajmuje się kolejno postaciami Any i jej koleżanki reporterki Ines.Liczne retrospekcje,dygresje z pewnością przybliżają nam obie bohaterki,ale w moim przekonaniu są przydługie,nużące i w kilku miejscach zbędne.Czytelnik traci trochę kontakt z atrakcyjnymi zdarzeniami na rzecz skądinąd smętnych powrotów do przeszłości i rozwlekłych wynurzeń.To myślę największy minus tej pozycji.Bieg akcji zwalnia niemal do momentu zerowego.Na szczęście zmienia się to w końcowej fazie fabuły,która znowu staje się ciekawa i co najważniejsze zaskakująca.Największym jej plusem jest zakończenie.Absolutnie nieprzewidywalne i wręcz szokujące powoduje,że dopiero teraz cała historia nabiera kolorytu i zupełnie zmienia swój sens.
Niech więc was nie zmyli fabuła.Mimo,że sprawa dotyczy zaginięcia dzieci,autorka przekazuje nam w tej zawikłanej opowieści obrzydliwą wręcz prawdę o naturze ludzkiej.Ile jesteśmy w stanie zrobić dla zrealizowania własnych ,wymyślnych ,czasem absurdalnych celów?Jak bardzo wizja złotego garnka na końcu tęczy jest w stanie wymazać koszmarne kroki na drodze do pierwszego miejsca? I najgorsze: A co jeśli dalej uważamy,że cel uświęca środki?
Mimo kilku potknięć autorki,na które ostatecznie można przymknąć oko,uważam ten debiut za całkiem udany.Zamysł fabuły w końcowej ocenie mylący czytelnika zasługuje na gratulacje.To nie jest książka o zaginięciach dzieci,to nie jest książka o rozpaczy matek,to nie jest książka o skomplikowanym śledztwie.O czym jest ta książka -spytacie? Na to pytanie nie mogę wam odpowiedzieć nie zdradzając za wiele.
Chętnie poznam wasze spostrzeżenia o tej książce,jeśli już ją czytaliście.Jeśli nie ,zachęcam do lektury.
Pozdrawiam Małgosia.
Recenzja powstała dzięki możliwości współpracy z WYDAWNICTWEM MUZA
Wkrótce, również zabieram się za czytanie tej książki i jestem jej naprawdę ciekawa. 😊
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem twojej opinii 😊
UsuńJak dla mnie świetny debiut i czekam na kolejne tomy 😁
OdpowiedzUsuńJa też chętnie przeczytam kolejne części.
UsuńNie wiem czy to moje klimaty.... :( Trochę "boję się" takich książek.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, Pola https://czytamytu.blogspot.com
Hmm.Nie wiem co ci doradzić.Musisz sama zdecydować.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNie czytałam jej jeszcze, ale jeśli wpadnie w moje ręce to po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńPolecam serdecznie.Ciekawa jestem jak zareagujesz na zakończenie.
Usuń